Święta Katarzyna położona jest u podnóża najwyższego wzniesienia Gór Świętokrzyskich – Łysicy,
mierzącej 612 m., tuż przy granicy Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Według legend mieszkali tu
pustelnicy, a w XV wieku został założony klasztor bernardynów.

Klasztor w Świętej Katarzynie

Jak głosi legenda wszystko zaczęło się od Wacławka, rycerza króla Jagiełły. Dzielny rycerz znużony
wojaczką z Tatrami, zapragnął spokoju i wyciszenia. Kiedy dotarł do podnóża Łysicy wiedział, że to
właśnie tu chce osiąść i właśnie tu zapoczątkował osadę. Dzięki pomocy bernardynów wybudował
drewniany kościół, który był również schronieniem dla cyprysowej figurki św. Katarzyny. Od tejże
figurki świątynia przyjęła swoje wezwanie, a wioska, w której znajdował się kościół, nazwę.

A jak było naprawdę ?

Pierwsze informacje o klasztorze bernardynów w Świętej Katarzynie pochodzą z roku 1478. Miejsce
to stało się również domem dla drewnianej figurki świętej Katarzyny. Klasztor należał do zakonów
Benedyktów ze Świętego Krzyża, w 1480 roku został konsekrowany gotycki kościół pod wezwanie
Świętej Katarzyny Panny i Męczenniczki.

Niestety to piękne i święte miejsce nie minęły pożary, które w tamtych czasach były istną plagą. W
1534 roku, w dniu Zielonych Świąt, spłonął kościół wraz z klasztorem. Odbudowa kościoła trwał
kilkanaście lat, po raz kolejny został konsekrowany 20 lipca 1539 roku przez bp. Piotra Gamrota.
Początki wieku XVII były bardzo sprzyjające dla rozbudowy kościoła i klasztoru. Został on wyposażony
w nowe organy, krużganki, a wieża zyskała zegar.

W 1723 roku za zgodą biskupa Szymańskiego, przy kościele utworzono pierwszy cmentarz grzebalny,
który istniał do roku 1834.

W 1815 roku klasztor został przekazany siostrom bernardynkom z Drzewicy, których dotychczasowe
miejsce pobytu zostało splądrowane przez pożar. Siostry pozostały w klasztorze do dnia dzisiejszego.
Wiodą swe życie w modlitwie i pracy, stroniąc od kontaktu ze światem zewnętrznym.

W 1847 roku pożar znów zniszczył kościół doszczętnie. Ołtarze, chór, organy, bibliotekę, budynki
klasztorne, a w tym świętą figurkę. Bernardynki nie opuściły Świętej Katarzyny, pomagały w
odbudowie klasztoru, która trwała wiele lat.

Wejście do klasztoru prowadzi przez niewielkie krużganki, boczne drzwi tak jak kiedyś zamykane dużą
drewniana belką przenoszą nas w tamte czasy. Mury to najstarsze element jaki został, wnętrze nowe
, ale pozwala poczuć klimat jaki panował tu przed laty. Po bokach krzyża franciszkańskiego, który
znajduje się na ołtarzu, obraz Madonny z XVI w. i św. Franciszka, przy oknie zaś figurka świętej
Katarzyny, która jest prawdopodobnie kopią figury zaginionej w pożarze.

Kapliczki, które często możemy spotkać na szlakach powstawały w miejscach związanych z
obecnością dawnych pustelni bernardyńskich. Przy kapliczce św. Franciszka co roku 4 października
rozpoczyna się nabożeństwo upamiętniające śmierć i drogę do chwały nieba patrona sióstr
bernardynek – św. Franciszka. Nabożeństwo rozpoczyna się przy drodze na Łysicę, niedaleko źródełka
św. Franciszka, które przez wielu uważane jest za cudowne źródełko.

MODLITWA ŚW. FRANCISZKA

Wszechmogący, Najświętszy,
Najwyższy i Największy Boże,
wszelkie dobro,
największe dobro, całe dobro,
który Sam jesteś dobry,
Tobie pragniemy oddawać
wszelką sławę,
wszelką chwałę,
wszelką wdzięczność,
wszelką cześć,
wszelkie błogosławieństwo
i wszelkie dobra.
Niech się stanie.
Niech się stanie. Amen.

Źródełko Świętego Franciszka


Źródełko Św. Franciszka to magiczne miejsce w pobliżu Świętej Katarzyny przy drodze wiodącej na
Łysicę. Jego woda ma ponoć właściwości lecznicze, woda ma stałą temperaturę i nigdy nie zamarza.
Legenda głosi, iż na szczycie Łysicy na zamku mieszkały dwie siostry. Starsza z sióstr, zakochana w
pięknym rycerzu, chciała mieć zamek tylko dla siebie. Postanowiła więc pozbyć się młodszej siostry.
Zła siostra nie zdążyła spełnić swego planu. Kiedy rozpętała się burza, piorun strzelił w zamek i
pogrzebał w ruinach starszą siostrę wraz z ukochanym. Podobno tak właśnie powstało gołoborze
Kiedy młodsza siostra, która podczas burzy spacerowała po lesie, ujrzała zniszczony zamek, zalała się
łzami. To właśnie z jej łez powstało cudowne źródełko u stóp Łysicy.

Święta Katarzyna to naprawdę magiczne miejsce w województwie świętokrzyskim, uważam, że jedno
z wielu. Warto zobaczyć ten kawałek historii opleciony ciekawymi legendami. Ci co lubią piesze
wycieczki w pięknych okolicznościach przyrody będą zachwyceni. Przez Świętą Katarzynę przebiegają
bowiem szlaki: czerwony Główny Szlak Świętokrzyski im. Edmunda Massalskiego z Gołoszyc do
Kuźniaków i niebieski szlak turystyczny im. E. Wołoszyna z Wąchocka do Cedzyny. Dla miłośników
wypraw rowerowych przygotowany jest czerwony szlak rowerowy z Cedzyny do Nowej Słupi.

Co jeszcze warto zobaczyć będąc w Świętej Katarzynie?

Prócz kościoła i klasztoru, który jest na samej górze listy, źródełka św. Franciszka, w którym
koniecznie trzeba przemyć twarz i zasmakować orzeźwiającej wody, warto odwiedzić Muzeum
Minerałów i Skamieniałości „ Galeria Klejnotów”.

To bardzo ciekawe miejsce, przy którym znajduje się szlifiernia. W niej przygotowuje się minerały do
sprzedaży lub na wystawy. Obecnie szlifowany jest tam najpopularniejszy w tym rejonie krzemień
pasiasty.

Muzeum to piękne miejsce wypełnione mnóstwem cudownych minerałów i skamieniałości z Polski i z
innych zakątków świata, ale szlifiernia jest magiczna. To tu można się przekonać ( namacalnie
ponieważ organizowane są warsztaty), w jaki sposób z naturalnej bryły kamienia powstają „ oczka”
jubilerskie. Można poznać sposoby szlifowania kamieni, jak i narzędzia potrzebne do tego.
Jeszcze jedno miejsce chętnie odwiedzane to Kapliczka Żeromskiego.

Kapliczka stoi na terenie dawnego cmentarze grzebalnego, wzniesiono ją na początku XIX w. i
ufundowana była przez Wincentego D. Janikowskiego, wójta Klonowa i Wilkowa. Postawił ją dla swej
zmarłej żony Tekli. On również został tu pochowany.

Kapliczkę nazywano Kapliczką Żeromskiego ze względu na wyryte wewnątrz podpisy Stefana
Żeromskiego i jego kolegi ze szkolnej ławy Janka Stróżeckiego. W „Dziennikach” Żeromskiego pod
datą 30 lipca 1882 roku czytamy: „ Z panią Karpińską i pp.Gronkowskimi udaliśmy się do kościoła Św.
Katarzyny, a następnie piechotą na szczyt Łysicy. Powracając stamtąd przy źródle Św. Franciszka
spotykam samotną cudną mą nieznajomą z klasztoru Św. Katarzyny. Zapłoniona uciekła w las, a ja, ja
z mym towarzystwem ku domowi. Wymyślam pretekst podpisania się w samotnie stojącej w lesie
kapliczce i uciekam, by raz choć jeszcze zobaczyć ją. Widziałem…”

Share: